pumiko icon Historia zakręconego projektu

Przemyślenia na temat logo, landing page i wireframe'ów

W ostatnim tygodniu większość czasu poświęciłam na walkę z danymi dotyczącymi pożarów w Polsce. Pisanie skryptów do tego zadania sprawiło, że nie miałam już motywacji by zajmować się innymi kawałkami kodu. Pomyślałam, że w ramach rozrywki mogę zająć się usystematyzowaniem stworzonych kiedyś propozycji wyglądu Słoiczków, przygotowaniem logo i szukaniem ładnego wzoru dla landing page. W pewnym sensie udało mi się wykonać wszystkie te zadania, ale nie do końca tak, jakbym się tego spodziewała…

Logo

Podczas rysowania logotypu dowiedziałam się, że o ile swoje rysunki wykonane na kolanie bardzo lubię, to te przeniesione na ekran komputera przestają mi się podobać. Do tej pory rysowałam głównie portrety (porzuciłam to kilka lat temu). Sądzę, że grafikiem nigdy nie będę, bardziej nawet z braku pomysłów, niż techniki. Dlaczego? Proces tworzenia logo dla słoiczków pokazał jak przebiega moja praca twórcza. Wymyślenie logotypu zajęło mi chyba łącznie dwie godziny. Próbowałam rysować różne pojedyncze słoiki, ale żadne nie oddawały tego, czym mają być Słoiczki. W końcu stwierdziłam, że na obrazku po prostu musi się pojawić kilka sztuk słoików. Chwilę pomyślałam, narysowałam to co sobie wyobraziłam, zmieniłam dwie czy trzy rzeczy, dorysowałam butelkę i stwierdziłam, że tak powinno wyglądać logo. Minęło trochę czasu, postanowiłam obrazek ten zwektoryzować. Zrobiłam to, zobaczyłam efekt i teraz mam wątpliwości, czy na pewno logo miało być takie. Nadal jednak oryginalny rysunek podoba mi się na tyle, że nie chcę nic w tej chwili zmieniać.

Efekt prac do zobaczenia poniżej. Od lewej: oryginalny szkic, zwektoryzowane kontury, zabawa z kolorami (to nie jest docelowa wersja logo)

Logo Słoiczków

Prawdopodobnie landing page, który mam nadzieję przygotować niebawem będzie zawierał środkową wersję logo.

Landing Page

Tak jak pisałam w poprzednim poście, kolejnym zadaniem, które chcę zrealizować w Słoiczkach jest przygotowane landing page. Nie czuję się na siłach, by teraz od podstaw zaprojektować jego wygląd (o tym za chwilę), więc szukałam gotowych szablonów, które wystarczy uzupełnić własną treścią. Bazować będę zapewne na przykładowych landing page’ach, uzupełniając je o ankietę z pytaniem, czy potencjalni użytkownicy są zainteresowani sprzedażą lub kupnem przetworów.

Wireframe

Dowiedziałam się, że coś co do tej pory uważałam za “makietę” (takie słowo stosuje się w projektowaniu map i atlasów) w przypadku storn internetowych określane jest raczej jako wireframe. Wydaje mi się, że zaprojektowanie strony, tak, żeby później nie zmieniać co chwilę położenia elementów i ich wielkości jest na tyle ważne, że koniecznie trzeba to dobrze zaprojektować. W notesie mam kilka rysunków (przykład poniżej) przygotowanych do wyobrażenia sobie niektórych elementów, jednak nigdzie jeszcze nie stworzyłam porządnego planu.

Wireframe strony głównej Słoiczków

Skoro już postanowiłam zrobić to “tak jak powinno być”, to zaczęłam od poszukiwania narzędzia, które ułatwi tę pracę. Trafiłam na artykuł, w którym zwrócono uwagę na najważniejsze aspekty projektowania strony. Wszystkie elementy zostały zaznaczone, ale tworzenie makiety zostało omówione tylko w krótkim akapicie. Uwaga o tym, że już od początku trzeba zwrócić uwagę na to jak ułożone mają być poszczególne elementy w przypadku stron responsywnych oraz to do jak wielu urządzeń trzeba się dopasować pozostała mi w pamięci. Narzędzi w tym artykule jednak nie znalazłam. Szukałam dalej. Po chwili znalazłam kolejny tekst, tym razem z całą listą programów, z których można skorzystać. Propozycji było tak dużo, że z każdym kolejnym programem coraz bardziej zastanawiałam się, czy na pewno chcę to tak robić. Z wielkim bólem doczytałam artykuł do końca, a tam, w momencie, w którym już zupełnie straciłam chęć do podjęcia tej pracy, pojawiło się proste rozwiązanie: “don’t forget… pen and paper”. Takie proste, a to od tego chciałam uciec, bo to przecież “nieprofesjonalne”, a przecież lubię tak właśnie pracować. Tego cały czas uczono nas na zajęciach z kartografii - najpierw na kartce, później w komputerze. Nie ma nic szybszego. Ok, jak się coś narysuje źle to często trzeba zacząć od nowa, ale przecież ołówek i gumka powinny rozwiązać ten problem. I właśnie z tego rozwiązania skorzystam następnym razem, gdy już rzeczywiście podejmę się projektowania strony.

To tyle z luźnych przemyśleń. Mam nadzieję, że następnym razem przedstawię coś bardziej technicznego. ;)